Wicepremier Roman Giertych, szef Ministerstwa Edukacji Narodowej, zaproponował niedawno, aby szkoły ujednoliciły stroje uczniów. - To dlatego, że uczeń w mundurku jest mniej awanturujący się - żartują złośliwi. Jednak nawet szkoły, które chciałyby skorzystać z propozycji MEN, mogą mieć kłopoty z szybkim zdobyciem jednolitych ubrań.
W jednym ze sklepów z młodzieżowymi ubraniami w centrum handlowym przy al. Piłsudskiego zapytaliśmy, czy byłoby możliwe zamówienie 500 jednakowych marynarek, koszulek polo, spodni oraz strojów sportowych na zajęcia z wychowania fizycznego.
Sprzedawczyni długo zastanawiała się, a po chwili odpowiedziała, że owszem, ale to może "trochę potrwać". - Najlepiej gdyby każdy uczeń sam przyszedł przymierzyć ubrania. Trudno byłoby zrealizować zamówienie, nie znając wymiarów wszystkich dzieci - usłyszeliśmy.
Więcej w dzisiejszym Dzienniku Łódzkim
|