Nasze serwisy: EduAlert, Studia, Biolog.pl, GMO    Google

 Stwórz kontoStrona główna | Publikacje | Aktualności | Top 10  

Menu
· Strona główna
· Publikacje
· Aktualności
· Programy edukacyjne
· Top 10
· Archiwum
· Kontakt
· Szukaj

Sponsorzy

Konkursy
opis

Aktualności w biolog.pl
·Kilkuminutowy zabieg naprawy uszkodzonych nerwów
·Geny a dieta
·Komu pomaga kawa?
·Osoby pijące regularnie zieloną herbatę zachowują większą sprawność i niezależność w starszym wieku
·Wzrost temperatur na świecie i coraz wyższe stężenia dwutlenku węgla hamują wzrost koralowców
·Regularnie przyjmowane suplementy witamin i minerałów mogą obniżyć ryzyko raka jelita grubego
·Naukowcy odkryli nowy gatunek mszycy
·Fale wyrzuciły 13-metrowego kaszalota
·Wszczepiono sztuczną żuchwę, która powstała z tytanowego proszku na trójwymiarowej drukarce
·Co może wskazywać na uszkodzenie chrząstki stawowej?

przeczytaj więcej...

Korepetycje

Dodaj własne ogłoszenie w portalu " korepetycje".
(Największa polska baza korepetytorów)


Reklama

  
Inscenizacja: " A przecież może być inaczej" i dekoracja w formie prezentacji multimedialnej




Anna Zasada-Wyrzykowska


  1. A przecież może być inaczej

: montaż o tematyce antyalkoholowej

Cel: ukazanie skutków spożywania alkoholu, ujawnienie nieprawdziwych przekonań na temat alkoholu, uwrażliwienie uczestników na sygnały ostrzegawcze, mówiące o nadużywaniu napojów alkoholowych, uświadomienie powodów, dla których ludzie piją.

Przeznaczenie: uczniowie, rodzice, nauczyciele.

Czas trwania: ok. 45 min.

 

 

Narrator: Chcecie to wierzcie, chce­cie nie wierzcie, a ja wam opowiem pewną historię. Kto czytał "Opowieść wigilijną" Karola Dickensa wie, że wszystko jest możliwe, ale popatrzmy i posłuchajmy. To "Nowa opowieść wigilijna", którą napisało samo życie. Ten człowiek jest już w takim stanie dłuższego czasu. Kiedyś miał żonę, dzieci, prawdziwy dom, dziś nie ma nic. Wszystko to stracił. Jest sam.

Scenka I

(Wnętrze domu pijaka, dziw­ne odgłosy, pojawia się duch, P-Pijak, D-Duch).        

P.: Kto to? Czego ode mnie chcesz? Kim jesteś?

D.: Zapytaj lepiej kim byłem!

P.: Kimże więc byłeś? Wyglądasz dość osobliwie.

D.: Za życia byłem człowiekiem, ale zmarnowałem swoje życie i stałem się pijakiem. Dziś jestem duchem. Nie wierzysz we mnie?

P.: Ani trochę!

D.: Ci, którzy na ziemi postępowali tak jak ja, muszą się błąkać i patrzeć na świat, w którym już niczego nie mogą zmienić. Ale jest szansa, by pomóc in­nym, którzy mogą jeszcze coś napra­wić.

P.: Dlaczego jesteś spętany łańcucha­mi?

D.: Muszę wlec za sobą łańcuchy któ­re, sam ukułem za życia. Każdy z tych łańcuchów założyłem na siebie z wła­snej woli. Czy ci to czegoś nie przypo­mina? Czy wiesz, jak ciężkie łańcuchy sam już nałożyłeś na siebie?

P.: Wytłumacz mi to.

D.: Gdybym wiedział, że nasz los zale­ży od tego, jacy jesteśmy za życia, że nic nie uchodzi bezkarnie ... Och ...

P.: Przecież byłeś dobrym kumplem, zawsze postawiłeś kolejkę.

D.: Powinienem być dobrym człowie­kiem, a ja co robiłem - piłem i piłem. Zniszczyłem życie sobie i innym. Czy byłem dobrym ojcem, mężem, synem, pracownikiem?

P.: Dlaczego tu jesteś?

D.: Jestem tu, żeby cię ostrzec. Dać ci jeszcze jedną szansę. Mam nadzieję, że możesz uniknąć mojego losu. Chodź ze mną i patrz.


 

 

Scenka II

(Awantura w domu, wrócił pijany ojciec, bije żonę, dzieci płaczą).

 D.: Posłuchaj, co dzieci tego człowie­ka piszą w swoich pamiętnikach.

Dziecko I:  Ze szkoły przyszłam później niej niż zwykle, długo chodziłam po mieście i oglądałam wystawy. W do­brym nastroju wchodziłam na smutne podwórko naszego domu. Drzwi do mieszkania były otwarte, wchodzę, a w domu cisza. Znam tę ciszę, prze­raziła mnie, przez moment miałam ochotę uciec stamtąd, ale wiedziałam, że muszę zostać. Weszłam do pokoju, mama leżała. Karolek cichutko płakał, skulony pod oknem. Podeszłam do mamy, w twarzy miała ból i rozpacz. Chociaż byłam przyzwyczajona do tego, że ojciec bił ją aż do omdlenia, to na jej widok poczułam ból gdzieś wewnątrz. Potem był hałas i rozgar­diasz, przyszły sąsiadki, pomagały mamie wstać, podawały lekarstwa, herbatę, coś mówiły, krzyczały, wresz­cie sobie poszły. Znowu była cisza, lecz tym razem pełna napięcia i oczekiwa­nia. Nad ranem przyszedł ojciec, krzy­czał, że nas wszystkich zabije, był prze­rażający. Uciekliśmy do sąsiadki, nasłuchiwaliśmy jak krzyczał i przekli­nał. Wreszcie ucichło. Zeszliśmy do siebie. Nareszcie na kilka godzin moż­na było zasnąć.

Dziecko II: Już zapadł zmierzch, zro­biło się szaro, siedzimy w domu bez światła, bo mama nie miała za co za­płacić rachunku. Było tak miło, w ogar­niającym nas zmroku nie widać odra­panych ścian, brzydkich mebli, było cicho. Nagle usłyszeliśmy głośny śmiech, a potem śpiew. W oczach mamy czaił się strach i przerażenie bezradnego dziecka. Śpiew zbliżał się. Wszedł ojciec, ale tym razem nie sam. Przyprowadził z sobą kilku pijanych jak on ludzi, w tym dwie kobiety, również pijane. Dom nasz w jednej chwili na­pełnił się krzykiem i bełkotem, brzę­kiem tłuczonego szkła. Wówczas coś stało się ze mną, nie wytrzymałam, za­częłam krzyczeć, głośno płakać i obsy­pywać ich obelgami. Nagłość mojego wybuchu sprawiła, że nieproszeni go­ście wyszli z mieszkania. Ojciec zupełnie zaskoczony nie zdążył ochłonąć i zareagować. Stał i patrzył na mnie oniemiałym wzrokiem. Gdy wreszcie uświadomił sobie, że tę niespodziewaną ciszę ja spowodowałam, podszedł do mnie. Uderzył mnie w twarz, potem drugi i trzeci raz, a potem bił mnie długo, długo...

D.: Chodź ze mną dalej. Popatrz, to matka nad grobem czterdziestoletniego syna.

Scenka III 

(Cmentarz, zapłakana mat­ka nad grobem syna zapala znicz).

Matka: Synku mój kochany, dlaczego tak się stało? Dlaczego? Miałeś dom, rodzinę, wspaniałą pracę. Tak bardzo mnie to cieszyło. Myślałam, że na starość zaopiekujesz się mną, że przygar­niesz starą schorowaną matkę. A oka­zało się, że zostałam sama. Zniszczyłeś wszystko, zniszczyłeś życie swoje i in­nych. Gdzie teraz są twoi koledzy, twoi kumple od kieliszka?                                                                                 Początkowo miałam żal do twojej żony, że odeszła, ale teraz wiem, że postąpi­ła dobrze. Zrobiła tak dla dobra dzieci, bo nie mogła już wytrzymać ciągłych awantur, krzyków, bicia i smrodu al­koholu.                            Co zrobiłeś ze swoim życiem? Byłeś taki młody i zapiłeś się na śmierć. Dla­czego teraz twoi koledzy nie odwie­dzają cię? Dlaczego jesteś sam? Nawet nie byli na twoim pogrzebie.

P.: Zabierz mnie stąd, nie chcę już tego słuchać.

D.: Jeszcze nie. Popatrz na tych ludzi.


 

 

.

Scenka IV:

 (Cmentarz, ojciec z dziećmi nad grobem żony, chłopiec krzyczy, że chce do mamy, dziewczynka składa kwiaty).

Obserwator: Szli poboczem, prawidłową stroną. Wracali do domu. Nagle pisk opon, krzyki ludzi, krew. Szok! Nie od razu mąż pojął co się stało. Stał i patrzył nie rozumiejąc. Wtedy coś w nim "umarło". To nie była ich wina. Kierowca był nietrzeźwy . Odbyła się sprawa w sądzie, ale on nawet nie zna jej zakończenia. Był obecny, ale tylko ciałem, myślami błądził gdzieś daleko. Z wolna powracała świadomość tragicz­nego zajścia. Przecież ona miała tylko 27 lat. A on tak bardzo ją kochał. Ale jej już nie ma, nie ma już żony i matki. A on musi z tym żyć.

P.: Chodźmy już.

D.: Stąd cię już zabieram, chcę jednak żebyś popatrzył na inne zdarzenia.

Scenka V (Prywatka – młodzi ludzie piją alkohol, namawiają jeden drugiego, w tym także dziewczęta).

D.: A oto wspomnienia tego dnia jed­nej z młodych osób, która mimo mło­dego wieku jest bardzo dojrzała i roz­sądna.

Dziewczyna: Kilka dni temu klasowa koleżanka zaprosiła mnie na prywatkę. Bardzo się ucieszyłam. Długo pro­siłam mamę, by pozwoliła mi pójść. Gdy przyszłam, było już kilka osób, kilka dumnych dziewcząt, kilku napu­szonych chłopców. Zrobiło mi się smut­no, nie pasowałam do nich i bardzo wyraźnie odczuwałam swoją inność. Doszło jeszcze kilka osób i zabawa się zaczęła. Był dobry "sprzęt" i dobra muzyka, i ... alkohol! Byłam pewna, że cała "impreza" skończy się na jednej czy dwóch lampkach wina, lecz jakże wiel­ka była moja naiwność. Dumne dziew­czyny przestały być dumne, a zaczęły być pijane. Powiedz, dlaczego oni to robią, prze­cież są młodzi, powinni mieć w sobie wiele radości, powinni umieć się cie­szyć życiem bez tego. Dlaczego są tacy bezmyślni?

D.: Posłuchaj również, co mają do po­wiedzenia w tej sprawie dorośli.

Dorosły: Żadne dziecko nie marzy, żeby mieć kłopoty, Ale dla niektórych dzieci picie to jedyny dostępny sposób radzenia sobie z emocjonalnymi życio­wymi problemami, z cierpieniem, napię­ciem, samotnością, jedyny sposób na to, żeby się rozluźnić, zabawić.                                                                                            Młodzi ludzie, którzy piją, kaleczą sie­bie samych i ranią innych. To ich spo­sób przekazywania, że potrzebują zro­zumienia, miłości i pomocy. Dotyczy to wszystkich dzieci - także tych nie­śmiałych czy agresywnych.

Dorosły: Gdy wydaje ci się, że dziec­ko pije, nie odrzucaj go, a raczej zaproponuj pomoc. Ważne, by zrozumia­ło, że picie to tylko przykrywka dla innych problemów, w rozwiązywaniu których ktoś może mu pomóc.                                                                                                                                                          Warto by dowiedziało się, że szukanie pomocy jest rzeczą ludzką i że to wła­śnie robią silni ludzie, gdy z czymś sami nie mogą sobie poradzić.

P.: Chcę już stąd odejść.                                                            

D.: To jeszcze nie wszystko. Przyjrzyj się temu chłopcu.

 

 

 

 

Scenka VI

(Mieszkanie, Chłopiec siedzi w fotelu i rysuje, upada mu kredka. Dziecko prosi ma matkę o po­moc, obok leżą kule, matka ukrad­kiem ociera łzy).

Matka: Dlaczego tak się stało? D1aczego to spotkało właśnie nas? Kuba jest taki mały i bezbronny. Jest jedynakiem. Miał nam przynieść dumę i radość, a przyniósł rozpacz. Nie, nie ... nie on sam. Najgorsze jest to, że on nic złego nie zrobił, to jemu życie wyrządziło ogromną krzywdę. Nie ma w tym jego winy, to w nasz samochód uderzył inny, jak się później okazało prowadzony przez pijanego mężczyznę. Nam z mę­żem nic się nie stało, ale Kuba już ni­gdy nie będzie normalnie chodził. Prze­szedł już trzy operacje, ale lekarze nie dają nadziei.

P.: Zostaw mnie już. Mam dość.

D.: Patrz, to tylko życie!                                                                                                                                            Ta dziewczynka ma dopiero 9 lat. Po­słuchaj listu, który napisała do swojej matki - alkoholiczki.

Scenka VII

(Pijacka melina, brudna zaniedbana dziewczynka czyta list).  

                                                                                                                                                                                                       Dziewczynka: Mamo moja, dlaczego ­śnił się mi ten piękny sen i ty taka pięk­na. Przecież ja Cię ciągle pamiętam zupełnie inną: brudną, rozczochraną, zaślinioną leżącą na brudnej podłodze w naszej norze, którą nazywałaś miesz­kaniem. I ciągle jacyś obcy ludzie cuch­nący brudem, potem i alkoholem. I śpie­wając takie brzydkie piosenki. Przecież nigdy nie chodziłaś na space­ry, nigdy nie gotowałaś mi gorącego obiadu, nie opowiadałaś bajek. Moje bajki to bełkot pijanych "wujków": kogo, gdzie i jak, co zwędzić co sprze­dać i szczypania i kopniaki, ciągły roz­kaz - leć do Józka, przynieś połówkę. Twoja czułość to tylko zadowolenie, kiedy dawano ci pieniądze za moje, usługi dla gości. Wtedy gładziłaś mnie po głowie i mówiłaś: " Dzielna mała. Ona dba o cały dom." A potem kopniaki i nowy wujeczek do zabawy. Starałam się jak mogłam. Tak Cię kochałam i kocham nadal. Kochałam Cię, kiedy nieprzytomną ciągnęłam na barłóg. Kiedy wycierałam twarz, kochałam, kiedy obrzuciłaś mnie wyzwiskami. Kochałam Cię, kiedy biłaś mnie, kiedy byłam głodna, kiedy wstydziłam się wyjść na ulicę w moim brudnym poszarpanym ubraniu. Kochałam Cię, kiedy mnie biłaś, bo nie miałaś "swojej kropelki", kiedy krzyczałaś ze strachu, zaraz zjedzą Cię te wstrętne pająki i myszy, które wyłażą ze wszyst­kich kątów domu.                            Dom - czy to można było nazwać do­mem? Kocham Cię nadal Mamusiu moja! Ja wierzę, że wyjdziesz z tego szpitala i będzie tak jak w moim śnie. Mamo! Powiedz mi, że mogę w to uwie­rzyć. Powiedz, że czekam na dobry dom, na ciepło Twoich rąk. Powiedz, że to był już ostatni raz, że marzenia się spełniły. Kocham Cię Mamo!

D.: Posłuchaj, co donosi dzisiejsza pra­sa. (Dzieci odczytują wybrane informa­cje z gazet.)

Dziecko I: Dziś rano w melinie pijac­kiej przy ulicy Zielonej znaleziono zwłoki 9-letniej samobójczyni. Pod wi­szącym ciałem na barłogu, spała zmo­żona pijackim snem matka.

P.: Nie, przestań, nie mogę tego słu­chać.

D.: Słuchaj, takie informacje ukazują się każdego dnia.

Dziecko II: Pijany 14-latek rozbija szybę, okrada sklep, zabiera papiero­sy i alkohol. Znany był już policji.

Dziecko III: Pijani chłopcy, w wieku od 14-16 lat, skopali człowieka, zabra­li mu zegarek. Poszkodowany zmarł w drodze do szpitala.


 

Dziecko IV: Nietrzeźwy kierowca zabił przechodnia. Sprawca zbiegł z miejsca wypadku.

Dziecko V: Półrocznego Piotrusia znaleziono w stanie krańcowego wykończenia. Chłopca przewieziono do szpitala. Rodziców - do izby wytrzeź­wień.

Dziecko VI: Siedmioletnią  Ewelinkę, sąsiadka zapamiętała jako zaniedbane, ale niezwykle grzeczne dziecko. Dziew­czynka nie żyje. Zginęła uduszona sznurówką od butów. Takich jak te, które nosi jej ojciec ...  

D.: Posłuchaj wspomnień pracowników domu dziecka.

Narrator: Ci ludzie wiedzą, że już ni­gdy nie będzie tak, jak kiedyś. Zmieni­li się. Należą do wielkiej grupy ludzi, którzy cierpią przez alkohol. Trzymają się za ręce, świadomi swojej wspólnej krzywdy. Czasami ich łańcuch pęka, aby powiększyć się o jeszcze jed­no ogniwo. O kolejnego człowieka, który cierpi.

Scenka VIII:

 (Przysięga Pijaka)

Już niczego nie chcę słuchać i na nic patrzeć. Już wiem. Zro­zumiałem wszystko. Duchu, nigdy nie zapomnę lekcji, jakiej mi udzieliłeś. Nie jestem już tym samym człowie­kiem~ którym byłem~ zanim pojawiłeś się w moim życiu. Zmienię się! Będę porządnym człowiekiem! Stanę się prawdziwym mężem i ojcem, głową rodziny. Rzucę picie. Zgodzę się na kurację odwykową. Tylko proszę, bła­gam o wstawiennictwa. Powiedz mi, że jeżeli zmienię swoje postępowanie i naprawię błędy, będę mógł zmienić swoją przyszłość. Proszę, daj mi tę nadzieję!

Narrator: Dziękujemy wszystkim za udział w naszym spotkaniu. Jeżeli kogoś utwierdziliśmy w przekonaniu, że słusznie postępuje nie pijąc alkoholu lub komuś wskazaliśmy drogę do zerwania z nałogiem, to uważamy to za nasz wspólny sukces. Pamiętajcie, że zawsze można z tego wyjść, są ludzie gotowi pomóc, ale najpierw Ty musisz chcieć sobie pomóc. Dziękujemy.

 

>> PREZENTACJA MULTIMEDIALNA <<









(4395 odsłon)



Copyright © Kajet.pl & Biolog.pl
wykorzystano darmowe oprogramowanie PHP-Nuke GPL