Helena Jurczuk
Scenariusz przedstawienia „O kuchciku o Nadziei i o
drzwiach zamkniętych”
według L. Krzemienieckiej
Narrator I:
Była sobie śliczna kraina, zwana Krainą Czekoladowej Rzeki.
Nazywała się tak, dlatego, że w jednej rzece, zamiast wody, płynęła pyszna,
słodka czekolada! Krainą tą rządził król Karmelek Wielki. Mieszkał on w cudownym
tekturowym pałacu wraz ze swoją najukochańszą córeczką Ślicznotką. Córeczka
miała wszystko, czego dusza zapragnąć może, a opiekowało się nią pięć Pań –
Niań.
I Pani – Niania:
- Jestem od pokoików sprzątania.
II Pani – Niania:
- Jestem od mycia i ubierania.
III Pani – Niania:
- A ja od loczków fryzowania.
IV Pani – Niania:
- Ja od sukien haftowania.
V Pani – Niania:
- Jestem od bajek opowiadania.
Wszystkie razem:
- Pracujemy przez dzień cały i koło Ślicznotki się
krzątamy.
Narrator II:
Ale Ślicznotka i tak zawsze grymasiła i chodziła nadąsana.
Ślicznotka:
(tupie nogą)
- Nie chcę tej sukienki, bo ma brzydkie rękawki. A ta
fryzura jest okropna. Zaś bajki, które mi opowiadasz są strasznie nudne.
Narrator I:
Pewnego razu piąta Pani – Niania opowiedziała bajkę „ O
niebieskim okręcie i Zaczarowanej wyspie”. Królewnie bajka bardzo się podobała.
Ślicznotka:
- Tatuńciu kochany chcę popłynąć w daleką podróż niebieskim
okrętem na Zaczarowaną wyspę. Chyba nie odmówisz swojej Ślicznotce takiej małej
przyjemności.
Król Karmelek:
- Skądże ja wezmę ten okręt córuńciu? A kto będzie strzegł
Krainy Czekoladowej Rzeki?
Ślicznotka:
(krzyczy)
- Nic mnie to nie obchodzi! Nie ścierpię żadnej odmowy, na
jutro ma być okręt gotowy!
Narrator II:
Wezwani budowniczowie słuchali, głowami kiwali, ale okrętu
w jeden dzień zbudować nie obiecali. A królewna oczka od łez miała mokre,
nóżkami tupała i wszystkim dokuczała. Król Karmelek wezwał na pomoc wróżkę
Nadzieję.
Król Karmelek:
- Witam cię wróżko Nadziejo i o pomoc proszę.
Ślicznotka:
(wybiega)
- Hej, Pani Nadziejo wszyscy się z ciebie śmieją, palcem
cię wytykają, matką głupich nazywają! A jeszcze dodam do tego niestety, żeś
głupia jak mój kuchcik, co smaży kotlety!
Narrator I:
Gdy to Pani Nadzieja usłyszała, oburzona opuściła pałać
Króla Karmelka.
Wróżka:
- Czekaj, nauczę cię ja, Ślicznotko, za to, żeś taka
zuchwała i dzika! Będziesz miała za męża kuchcika! Za to żeś mnie obraziła, sama
będziesz kotlety smażyła. Poczekaj Ślicznotko, poczekaj, zrobię z ciebie
człowieka.
Narrator II:
Nagle usłyszała w jednym z domków piosenkę, w której
wychwalano Nadzieję. Weszła wróżka, a tam w kuchence kuchcik śliczny kotlety
smażył i podśpiewywał sobie.
Kuchcik:
(śpiewa)
Ej złote iskierki
Spod komina lecą,
Kręcą się fajerki
Na gorącym piecu.
Oj dana, oj dana
Nadziejo kochana
Pracuję ja wesół
Od samego rana!
Oj dana, oj dana
Nadziejo kochana.
Wróżka:
- Nie lękaj się nie dzielny chłopcze – jestem wróżka
Nadzieja. Chcę ci dopomóc: za to, że pracujesz z ochotą dam ci królewnę za żonę!
Kuchcik:
- Jakże ja, mizerne kuchciątko, będę się żenił z królewną?
Wróżka:
- Pójdziesz do pałacu Króla Karmelka i poprosisz, żeby cię
przyjęto na służbę. Wyruszysz z nimi w podróż. Napotkacie wiele
niebezpieczeństw, ale ty się nie obawiaj, bo pomoże tobie ta chorągiewka.
Wystarczy abyś powiedział: „Kręć się chorągiewko bo choć zuchy śmiercią gardzą
ale ja się boję bardzo”.
Narrator I:
I tak jak przepowiedziała wróżka wyruszył nasz Kuchcik z
całym dworem w rejs. W czasie burzy statek tonie, a podróżnych i załogę ratuje
Kuchcik, dzięki chorągiewce.
Król Karmelek:
- Moi wierni poddani jesteśmy na bezludnej wyspie w stary
strasznym zamczysku. Choć uratowaliśmy się z tonącego statku, to nie jestem
pewny czy nie trafiliśmy lepiej. Żywności zostało nam tylko na siedem dni, potem
czeka nas głodowa śmierć. Jeśli jakiś śmiałek uratuje nas z opresji, ten poślubi
królewnę Ślicznotkę w nagrodę.
Kuchcik:
- Muszę prosić o pomoc Nadzieję.
- „Kręć się chorągiewko, bo choć zuchy śmiercią gardzą, ale
ja się boję bardzo”.
Wróżka:
(słychać tylko głos)
- Nie pozwól królowi otworzyć drzwi do następnej komnaty.
Ty powinieneś to zrobić, a uratujecie się.
Król Karmelek:
- Muszę zobaczyć, co jest za tymi drzwiami.
Kuchcik:
- O panie nie otwieraj tych drzwi, bo zginiemy tu marnie.
Pozwól, że ja to uczynię. Już raz uratowałem nas od zguby. Błagam panie.
Król Karmelek:
(czyni ruch ręki pozwalający Kuchcikowi otworzyć drzwi)
Kuchcik:
(otwiera powoli drzwi)
- Okręt, okręt Pani Nadziei! Teraz wracamy do Krainy
Czekoladowej Rzeki.
Narrator II:
Po powrocie do kraju odbyło się wesele królewny Ślicznotki
z Kuchcikiem. Królewna przeprosiła wróżkę Nadzieję i obiecała, że już nigdy nie
będzie taka niegrzeczna.
Narrator I:
I ja tam byłem…
Narrator II:
I ja tam byłem…
Narrator I:
i słodki miodek piłem…
Narrator II:
i słodki miodek piłem…
Narrator I:
a co widziałem i co słyszałem…
Narrator II:
a co widziałem i co słyszałem…
Narrator I:
to wam opowiedziałem.
Narrator II:
to wam opowiedziałem.
Scenariusz wg H.
Jurczuk