Nasze serwisy: EduAlert, Studia, Biolog.pl, GMO    Google

 Stwórz kontoStrona główna | Publikacje | Aktualności | Top 10  

Menu
· Strona główna
· Publikacje
· Aktualności
· Programy edukacyjne
· Top 10
· Archiwum
· Kontakt
· Szukaj

Sponsorzy

Konkursy
opis

Aktualności w biolog.pl
·Kilkuminutowy zabieg naprawy uszkodzonych nerwów
·Geny a dieta
·Komu pomaga kawa?
·Osoby pijące regularnie zieloną herbatę zachowują większą sprawność i niezależność w starszym wieku
·Wzrost temperatur na świecie i coraz wyższe stężenia dwutlenku węgla hamują wzrost koralowców
·Regularnie przyjmowane suplementy witamin i minerałów mogą obniżyć ryzyko raka jelita grubego
·Naukowcy odkryli nowy gatunek mszycy
·Fale wyrzuciły 13-metrowego kaszalota
·Wszczepiono sztuczną żuchwę, która powstała z tytanowego proszku na trójwymiarowej drukarce
·Co może wskazywać na uszkodzenie chrząstki stawowej?

przeczytaj więcej...

Korepetycje

Dodaj własne ogłoszenie w portalu " korepetycje".
(Największa polska baza korepetytorów)


Reklama

  
Scenariusz przedstawienia na podstawie opowiadania: Kacperek Janiny Porazińskiej




Helena Jurczuk


Scenariusz przedstawienia na podstawie opowiadania

„Kacperek” Janiny Porazińskiej.

 

Narrator:

Gdzie to było? Za górami.

Kiedy było? Przed wiekami.

Czy to prawda? Powiem szczerze:

ja w tę bajkę troszkę wierzę.

 

Była mama Kłopocinka,

Miała kozę, miała synka

I nad rzeczką srebrnosiną

chatkę.

Spójrz – pod jarzębiną.

 

Koza była poczciweczka;

co dzień dała garnek mleczka.

A ten synek – prawdę powiem,

to miał tylko psoty w głowie,

aż martwiła się mateczka.

 

Matka:

Co wyrośnie z mego dziecka?

Nie chcę mieć syneczka osła,

więc go oddam do rzemiosła.

 

-Mój Kacperku, chodź do miasta.

Musisz uczyć się i basta!

 

Narrator:

Piasek, gruda i kałuże.

Matka stawia kroki duże,

Kacper się za matką wlecze.

Przyszli. Tu: Mistrz Butów Fleczek.

 

Matka:                                   (Popycha Kacpra przed siebie)

Bardzo proszę pana Fleczka,

by wziął synka do roboty,

bo mu w głowie jeno psoty.

Niech nauczy się rzemiosła.

Żegnaj synku.

 

Kacper:                                 (Podbiega do okna)

-Mamo! Mamo!

Mama poszła.

 

 

 

 

 

Narrator:

Przyszła jesień, deszczowa, szara.

Próżno się pan Fleczek stara

i Kacprowi kładzie w głowę,

jak się szyje buty nowe.

 

Fleczek:

Tak się kroi damski fleczek.

Tu się wbija piąty ćwieczek.

Od tej strony trzeba piętkę.

Łatkę nie tak! Na okrętkę!

Czy masz w głowie tylko figle?

Dziurka mała niby w igle,

jak przewleczesz sznurowadło?

 

Kacper:                      (Nożyczkami przecina)

 

Fleczek:

Za dużo! Stój!...Przepadło.

 

Narrator:

Gdy po roku już nauki

Kacper zrobił nowe buty,

Majster wrzasnął w strasznym gniewie…

 

Fleczek:

Gdzieś flek przybił?! Na cholewie!

Obydwa na lewą nogę!

Gdzie zapiętek? Nie, nie mogę!

Co ci siedzi w głowie? Sieczka?

Wynoś się z warsztatu Fleczka!

Oszaleję z tym nieukiem!

(Wypycha Kacpra z warsztatu)

 

Matka:

Co ja synku z tobą cierpię?

Szewc cię wygnał. Gdzie on – gdzie ty!

Aleś zrobił buty! Rety!

 

Kacper:

Mamo, ja chciałem, co majster gadał,

to zapamiętać słowo po słowie.

Ale mi zawdy jakieś muzyki,

moje matusie, szumią po głowie.

 

Matka:

Inna milsza ci nauka?

Trza do miasta, trza znów szukać!

 

 

Narrator:

Piasek, gruda i kałuże.

Matka stawia kroki duże.

Kacper się za matką wlecze.

Przyszli. Tu: Mistrz Naparsteczek.

 

 

Matka:                       (Pcha przed sobą syna)

Panie mistrzu, to mój synek

Kacper. Kacper Kłopocinek.

Weź go mistrzu, jeśli łaska!

Naucz go swego rzemiosła.

Żegnaj synku!

 

Narrator:

W krawieckiej izbie praca, nauka

szycia, przymiarek. Żelazko stuka

jedwab szeleszcze, nożyce brzęczą.

W krawieckiej izbie jaśnieje tęczą.

Mistrz Naparsteczek

suchy człowieczek,

po izbie biega

z brzega do brzega.

Kuksańce daje,

krzyczy i łaje.

 

Krawiec:

Kacper, nie gap się!

Nachyl się, pracuj,

bo pasem! Nuże!

 

Narrator:

Mistrz rozkłada sztukę sukna.

 

Krawiec:

Kacper, masz tu białą kredę,

a tu z blachy masz szablony.

Te szablony mi obrysuj wkoło kredą.

A nie krzywo!

 

Kacper:

Dziwne sukno w swym kolorze.

Jak ta woda na głębinie.

Po tym morzu okręt płynie.

Dalej jakaś wyspa się wynurza!

Na tej wyspie lew ryczący.

Na tej wyspie rajskie drzewa.

 

 

 

Narrator:

I na szmaragdowym suknie

Kacper znaczy kółka, koła.

Naparsteczek we drzwi wali.

 

 

Krawiec:

Kacper otwórz!

 

(Patrzy na materiał)

 

Gwałtu rety!

Coś ty zrobił, ośli ogonie!

Miałeś przecie obrysować szablon!

Szablon przy szablonie!

Marsz do domu, ty psujaku!

Marsz, ty ośle nad osłami!

 

Narrator:

I wzburzony Naparsteczek

Wypchnął Kacpra, trzasnął drzwiami.

 

Piasek, gruda i kałuże.

Matka stawia kroki duże

Kacper się za matką wlecze.

 

Matka:

Jakiś nowy tu domeczek.

Na zakręcie od ulicy

coś tu pisze na tablicy.

 

(czyta) – Czarodziej ABRAKADABRA

Może tutaj, synku?

 

Kacper:

Ach matusiu, właśnie!

Czarodziejskie sztuki

poznać chciałbym strasznie!

 

Narrator:

U ABRYKADABRY

był Kacper dość długo.

Nie był on tam uczniem,

ale był tam sługą.

Musiał czyścić buty siedmiomilowe,

karmić w stawie krokodyle.

O księżycu zbierał z pokrzyw rosę,

ropuszkom mył nogi, gdy chodziły

bose.

A że się zapatrzył,

zasłuchał się często,

więc go i czarodziej

kropił pasem często.

Po roku tej pracy

Kacper wrócił odmieniony.

Czy pomogły czary, czy też dyscyplina.

Spójrzcie na Kacperka? Dokąd to

on kroczy?

 

Kacper:

Idę do szkoły, tam będę się uczył,

żeby nikt nie mówił,

że ja to leniuszek.









(2248 odsłon)



Copyright © Kajet.pl & Biolog.pl
wykorzystano darmowe oprogramowanie PHP-Nuke GPL