Helena Jurczuk
Scenariusz przedstawienia na podstawie opowiadania
„Kacperek” Janiny Porazińskiej.
Narrator:
Gdzie to było? Za górami.
Kiedy było? Przed wiekami.
Czy to prawda? Powiem szczerze:
ja w tę bajkę troszkę wierzę.
Była mama Kłopocinka,
Miała kozę, miała synka
I nad rzeczką srebrnosiną
chatkę.
Spójrz – pod jarzębiną.
Koza była poczciweczka;
co dzień dała garnek mleczka.
A ten synek – prawdę powiem,
to miał tylko psoty w głowie,
aż martwiła się mateczka.
Matka:
Co wyrośnie z mego dziecka?
Nie chcę mieć syneczka osła,
więc go oddam do rzemiosła.
-Mój Kacperku, chodź do miasta.
Musisz uczyć się i basta!
Narrator:
Piasek, gruda i kałuże.
Matka stawia kroki duże,
Kacper się za matką wlecze.
Przyszli. Tu: Mistrz Butów Fleczek.
Matka:
(Popycha Kacpra przed siebie)
Bardzo proszę pana Fleczka,
by wziął synka do roboty,
bo mu w głowie jeno psoty.
Niech nauczy się rzemiosła.
Żegnaj synku.
Kacper:
(Podbiega do okna)
-Mamo! Mamo!
Mama poszła.
Narrator:
Przyszła jesień, deszczowa, szara.
Próżno się pan Fleczek stara
i Kacprowi kładzie w głowę,
jak się szyje buty nowe.
Fleczek:
Tak się kroi damski fleczek.
Tu się wbija piąty ćwieczek.
Od tej strony trzeba piętkę.
Łatkę nie tak! Na okrętkę!
Czy masz w głowie tylko figle?
Dziurka mała niby w igle,
jak przewleczesz sznurowadło?
Kacper: (Nożyczkami
przecina)
Fleczek:
Za dużo! Stój!...Przepadło.
Narrator:
Gdy po roku już nauki
Kacper zrobił nowe buty,
Majster wrzasnął w strasznym gniewie…
Fleczek:
Gdzieś flek przybił?! Na cholewie!
Obydwa na lewą nogę!
Gdzie zapiętek? Nie, nie mogę!
Co ci siedzi w głowie? Sieczka?
Wynoś się z warsztatu Fleczka!
Oszaleję z tym nieukiem!
(Wypycha Kacpra z warsztatu)
Matka:
Co ja synku z tobą cierpię?
Szewc cię wygnał. Gdzie on – gdzie ty!
Aleś zrobił buty! Rety!
Kacper:
Mamo, ja chciałem, co majster gadał,
to zapamiętać słowo po słowie.
Ale mi zawdy jakieś muzyki,
moje matusie, szumią po głowie.
Matka:
Inna milsza ci nauka?
Trza do miasta, trza znów szukać!
Narrator:
Piasek, gruda i kałuże.
Matka stawia kroki duże.
Kacper się za matką wlecze.
Przyszli. Tu: Mistrz Naparsteczek.
Matka: (Pcha przed
sobą syna)
Panie mistrzu, to mój synek
Kacper. Kacper Kłopocinek.
Weź go mistrzu, jeśli łaska!
Naucz go swego rzemiosła.
Żegnaj synku!
Narrator:
W krawieckiej izbie praca, nauka
szycia, przymiarek. Żelazko stuka
jedwab szeleszcze, nożyce brzęczą.
W krawieckiej izbie jaśnieje tęczą.
Mistrz Naparsteczek
suchy człowieczek,
po izbie biega
z brzega do brzega.
Kuksańce daje,
krzyczy i łaje.
Krawiec:
Kacper, nie gap się!
Nachyl się, pracuj,
bo pasem! Nuże!
Narrator:
Mistrz rozkłada sztukę sukna.
Krawiec:
Kacper, masz tu białą kredę,
a tu z blachy masz szablony.
Te szablony mi obrysuj wkoło kredą.
A nie krzywo!
Kacper:
Dziwne sukno w swym kolorze.
Jak ta woda na głębinie.
Po tym morzu okręt płynie.
Dalej jakaś wyspa się wynurza!
Na tej wyspie lew ryczący.
Na tej wyspie rajskie drzewa.
Narrator:
I na szmaragdowym suknie
Kacper znaczy kółka, koła.
Naparsteczek we drzwi wali.
Krawiec:
Kacper otwórz!
(Patrzy na materiał)
Gwałtu rety!
Coś ty zrobił, ośli ogonie!
Miałeś przecie obrysować szablon!
Szablon przy szablonie!
Marsz do domu, ty psujaku!
Marsz, ty ośle nad osłami!
Narrator:
I wzburzony Naparsteczek
Wypchnął Kacpra, trzasnął drzwiami.
Piasek, gruda i kałuże.
Matka stawia kroki duże
Kacper się za matką wlecze.
Matka:
Jakiś nowy tu domeczek.
Na zakręcie od ulicy
coś tu pisze na tablicy.
(czyta) – Czarodziej ABRAKADABRA
Może tutaj, synku?
Kacper:
Ach matusiu, właśnie!
Czarodziejskie sztuki
poznać chciałbym strasznie!
Narrator:
U ABRYKADABRY
był Kacper dość długo.
Nie był on tam uczniem,
ale był tam sługą.
Musiał czyścić buty siedmiomilowe,
karmić w stawie krokodyle.
O księżycu zbierał z pokrzyw rosę,
ropuszkom mył nogi, gdy chodziły
bose.
A że się zapatrzył,
zasłuchał się często,
więc go i czarodziej
kropił pasem często.
Po roku tej pracy
Kacper wrócił odmieniony.
Czy pomogły czary, czy też dyscyplina.
Spójrzcie na Kacperka? Dokąd to
on kroczy?
Kacper:
Idę do szkoły, tam będę się uczył,
żeby nikt nie mówił,
że ja to
leniuszek.