Hanna Ditrich
CALINECZKA
„ Oto zaczyna się bajeczka”
– piosenka
NARRATOR 1.
Dawno, dawno temu żyła samotna i stara kobieta. A była już tak bardzo stara, że
nikogo na świecie nie miała. Samotność zaś to rzecz straszna, więc owa kobieta
za wszelką cenę chciała mieć kogoś bliskiego.
SCENA 1
KOBIETA I WRÓŻKA
K: Wróżko, mam do ciebie ogromną prośbę. Abyś pomogła przezwyciężyć moją
samotność.
W: Nie trudź się staruszko, ja od dawna wiedziałam, że wybierasz się do mnie.
K: Wiedziałaś ? A skąd?
W: Przecież jestem słynną wróżką, a wróżki wiedzą wszystko.
Mam ci zatem pomóc?
K: O tak! Jestem taka samotna, taka zmęczona i nieszczęśliwa.
Czy byłabyś taka dobra i mogła mi wyczarować jakąś wspaniałą przyjaciółkę?
W: Tyle lat żyjesz już na świecie i nie
wiesz, że przyjaciela nie można otrzymać od tak w darze. Na przyjaciela
trzeba sobie zasłużyć. Przyjaciel to ktoś, kogo się długo i dobrze zna.
Tymczasem tobie potrzeba raczej kogoś, kto mógłby ci czas umilić.
K: Cóż mi więc radzisz dobra wróżko?
W: Weź ode mnie to oto czarodziejskie
ziarno. Kiedy je włożysz wieczorem do doniczki, rano, kiedy się zbudzisz,
ujrzysz piękny kwiat. Dzięki temu pięknemu kwiatowi pozbędziesz się samotności.
K: Stokrotne dzięki!
SCENA 2.
KOBIETA I KWIAT
NARRATOR 2.
Nazajutrz, skoro świt, staruszka pospieszyła ku oknu, na którym stała doniczka i
ze zdumieniem zobaczyła przepiękną roślinę zwieńczoną okazałym, prześlicznie
kwitnącym kwiatem. Ten wciąż rósł i powiększał się.
Staruszce zdawało się, że słyszy przecudna muzykę. Trwało to jakiś czas. W końcu
roślina urosła na tyle, iż zdawało się, że kwiat otworzy się za moment. Ale nic
takiego się nie stało.
K: Jakże to kwiecie mój, przecież miałeś
się stać osłodą mojej samotności. Tymczasem jesteś jeno zwykła rośliną?
No przyznam szczerze, że nieco
odmienną od tych, które w życiu widywałam.
Ale jakże to tak? Ani chybi, słynna
wróżka zakpiła sobie ze mnie!
Jak śmiała? Cisnę kwiat na śmietnik
i tyle!
NARRATOR 2.
I
trzęsąc się cała z gniewu, już chciała chwycić doniczkę i rzucić ją, lecz
usłyszała płynący z głębi cichy głos. Tak, nie przesłyszała się, w środku
kwiatowego pączka ktoś ślicznie śpiewał.
Ujęła więc staruszka delikatnie kwiat w swoje dłonie i słuchała tego śpiewu,
który brzmiał przepięknie. W pewnej chwili staruszka też poczęła śpiewać
„Kwiecie mój” - piosenka (śpiewa staruszka)
NARRATOR 2
Staruszka śpiewała i
śpiewała, a płatki cudownego kwiatka powoli się rozchylały. Gdy rozchyliły się
zupełnie, okazało się, że w samym sercu kwiatka tkwi maleńka istotka.
SCENA 3
KOBIETA I CALINECZKA
K: Dzień dobry, dziewczynko!
C: Dzień dobry babciu! Gdzie
ja jestem?
K: Jesteś moim towarzyszem samotności. Urodził
ciebie ten oto kwiat, którego ziarno dostałam od słynnej wróżki.
A jak się nazywasz?
C: Jak się nazywam? Ja nie
wiem! Ja niczego nie pamiętam i niczego nie wiem.
K: To dobrze. To bardzo dobrze. Łatwiej nam
będzie się z sobą porozumieć. Przecież nie ma niczego gorszego od nadmiaru
wspomnień. Wierz mi, wiem coś o tym.
C: Od wspomnień? A cóż to takiego owe
wspomnienia?
K: Widzę, że rzeczywiście niczego nie wiesz. I
niczego nie pamiętasz. Ale nie martw się, wszystkiego cię powoli nauczę.
Najpierw będę musiała jakoś cię nazwać.
Wiem, może Calineczka?
C: Calineczka to bardzo ładne imię. Mogę nazywać
się Calineczka!
K: Prawda, że ładne? A teraz stań w moich
otwartych dłoniach i zaniosę cię do kryształowej miseczki. A tu sobie usiądź. A
ja tymczasem przygotuję tobie twoje mieszkanko, tak maleńkie jak ty sama i tak
słodkie jak ty.
NARRATOR 1
Staruszka długo rozglądała
się po swojej izdebce, wreszcie z łupiny po orzechu kokosowym urządziła
Calineczce domek. W łupinie ułożyła świeżo oberwane płatki różane, które stały
się wspaniałym posłaniem. Pod główkę Calineczki ułożyła maciupeńką poduszeczkę,
a z mięciutkich niteczek uplotła cieplutka kołderkę. Ponieważ chciała, aby
Calineczka miała słoneczko od samego poranka, przeto ustawiła ów orzech-domek na
parapecie okna. I tam przeniosła maleńką Calineczkę. Gdy nadeszła noc obie
ułożyły się do snu.
W środku nocy jednakże
zerwał się wiatr, szarpnął mocno firanką. Zamykające się okno wypchnęło na dwór
łupinę orzecha.
Calineczka spadła w wysoką,
na szczęście miękką trawę pod oknem. I leżała tak do świtu, ledwie żywa z
przerażenia.
O świcie znalazła ją w
trawie ogromna i brzydka ropucha.
SCENA 4.
CALINECZKA I ŻABY
R: Ooooo! Jaka śliczna
jesteś! No moje dziecko, ani chybi spodobałabyś się mojemu synowi!
C: Ropuchu! Ogromny ropuchu
! Zostaw mnie w spokoju! Ja się ciebie boję!
R: Nie bój się skarbeńku!
Któż to widział bać się mnie, starej i mądrej ropuchy?
Chodź ze mną, a
obiecuję ci, że nie pożałujesz.
C: Ależ ja nigdzie nie chcę
iść! Ja chcę wrócić do mojej babci, do mojego paczka kwiatowego.
R: Pójdziesz skarbeńku !
Pójdziesz ! I sama zobaczysz jakiego mam wspaniałego syna.
Na pewno zechce się z
tobą ożenić!
C: Ożenić?! Ja z ropuchem?!
Nigdy! Przenigdy! Ratunku!!!!
R: Nie krzycz tak! Bo i kto
cię usłyszy?
C: Ratunku!!!
R: O, zobacz, o właśnie
zbliża się mój synek.
Ropuchu! Spójrz jaką
śliczną panienkę znalazłam w trawie.
S: Panienka? Kum, kum! O
witaj dzieweczko! Kum, kum!
Śliczniutka, wspaniała!
„Kum, kum, piękna
Calineczko” – piosenka ( śpiewa Synek Ropuchy)
C: Ani mi się śni, żadnego
ślubu nie będzie!
Ja muszę natychmiast
wrócić do swojego domku w łupinie z orzecha.
R: Milcz! Głupia dziewucho!
Jak mój syn mówi, ze jutro ślub, to tak będzie!
C: Nie, nie!
S: Uspokój się mateńko. Kum, kum! Zaniesiemy ja
na liść nenufara. Niech tam przez cały dzień i całą noc przemyśli sobie
wszystko.
A jutro ślub!!!
R: Widzisz skarbeńku z moim
synem nie ma dyskusji. Ale nie martw się on jest taki piękny!!
NARRATOR 3.
I ropuch zaniósł Calineczkę
na liść nenufara, który leniwie kołysał się w rzecznym zakolu. Calineczka
usiadła na liściu i gorzko płakała. Tymczasem słoneczko wędrowało po niebie i z
nikąd nie było nadziei na odmianę losu. Wydawało się, ze to już koniec. Lecz
nagle przy liściu pojawiły się dwie złote rybki.
SCENA 5.
CALINECZKA I RYBKI
C: Ratunku!!! Czy naprawdę
nikt nie potrafi mi pomóc? Czy rzeczywiście muszę zostać żoną tego wielkiego
stwora?
Ratunku!! Pomocy!! Ratunku!!
Pomocy!!
NARRATOR 4.
Ale jej głos był coraz
słabszy, sił miała coraz mniej.
Tymczasem do liścia
podpłynęło ogromne stado złotych rybek zwabionych przez te dwie, które użalały
się nad Calineczką. Teraz sprawy potoczyły się bardzo szybko. Złote rybki z
pasja rzuciły się na zielona łodygę. Szarpały ją swymi drobnymi pyszczkami tak
zajadle, że łodyga z minuty na minutę stawała się coraz cieńsza.
Nagle tak! Oswobodzony liść
zaczął płynąć z nurtem rzeki.
Płynął, płynął, płynął……
„ Co to będzie” - piosenka
(śpiewają Rybki)
NARRATOR 1.
Wstający dzień zastał Calineczkę uśmiechniętą. Zorientowała się, że udało jej
się uratować przed Ropuchem, choć nie wiedziała jak udało się rzece porwać jej
liść. Płynęła więc rzeką
prawie szczęśliwa.
„W górze chmury wysoko” – piosenka (śpiewa Calineczka)
SCENA 6.
CALINECZKA I CHRABĄSZCZ
NARRATOR 1.
Wcale nie zdawała sobie sprawy, jaka groźna jest sytuacja, w której się
znalazła. Na horyzoncie pojawiło się nowe niebezpieczeństwo. Bo, oto nad
płynącym liściem dał się słyszeć rosnący warkot. Warkot, który zamieniał się w
huk wielkich skrzydeł
CH: Rrrrr! Pani pozwoli, że
się przedstawię. Jestem chrabąszcz.
Przelatywałem właśnie nad panią i nie
mogłem oprzeć się pokusie, aby panią zaprosić do swego domu na przyjęcie.
Rrrrrr!
C: Zaprosić?! To tak wyglądają zaprosiny ?!
Pan mnie po prostu porwał i uprowadził!
Żądam wyjaśnień!
CH: Cha, cha,cha! Przepraszam, jak pani ma na
imię?
C: Calineczka. A bo co?!
CH: Dlaczego pani się na mnie gniewa, Calineczko?
To przecież nic złego pójść na przyjęcie do chrabąszcza. Cha, cha, cha! U nas
tak załatwia się zaproszenia. Cha, cha,cha!
C: Wyjątkowo niedelikatnie!
CH: No cóż, my chrabąszcze jesteśmy gruboskórni!
Cha, cha,cha!
C: Powinien pan się wstydzić! Nie mam panu nic
więcej do powiedzenia.
Żegnam! I odchodzę!
CH: Ależ pani Calineczko….Proszę zaczekać! Ja……..
C: Proszę się nie tłumaczyć! A na przyszłość,
zanim pan posunie się do takiego podłego uczynku, proszę zapytać mnie o zdanie!
CH: Calineczko! Wróć Calineczko! Przepraszam
Calineczko!
NARRATOR 1.
Szła przed siebie, aż
trafiła na świeżo zżęte ściernisko. Tam usłała sobie posłanie i ułożyła się do
snu.
Zamieszkała na ściernisku
samotna, choć szczęśliwa, że ustały niespodzianki, którymi obdarował ja los. Nie
wiedziała jednak biedna co ja czeka
Lato minęło. Nadeszła
jesień. Rozpoczęły się deszcze i chłody. Calineczka marzła niemiłosiernie i
doprawdy strach było pomyśleć, co ja czeka. Zaczęła się zima.
„Zima” – piosenka (śpiewa
Pani Zima)
SCENA 7.
CALINECZKA I MYSZ
M: Cieszę się Calineczko, że cię
odnalazłam. Jestem taka samotna, a tu nadchodzi zima. Zima długa i sroga. A cóż
ma robić zimą stara, wąsata mysz?
Umieram z nudów zazwyczaj. Gdyby
nie mój przyjaciel kret to. Kto to wie….
C: Kret? To tu prócz ciebie jeszczektos
mieszka?
M: Nie znasz kreta?
C: Nie!
M: Oooo, to duży błąd! To taka miła i
spokojna osoba. A gospodarny, zaradny. I do tego ogromnie bogaty!
C: Ooo! To jemu przynajmniej jest zima
ciepło! Aż mu tego futra zazdroszczę.
M: Wiesz co, Calineczko? Wybierzemy się
do kreta w odwiedziny. Zobaczysz jak się ucieszy!
SCENA 8. CALINECZKA, MYSZ I KRET
K: Witam! Proszę ciebie,
moja dobra sąsiadko! Kogo to z sobą prowadzisz?
M: To Calineczka. Znalazłam
ją zmarzniętą na ściernisku.
C: Dzień dobry, panu!
K: Dzień dobry, moje
dziecko. Jakaś ty piękna!
C: Ależ proszę pana?!
(zawstydzona)
K: I jak się ślicznie
rumienisz!
M: Panie Krecie, zamiast
prawić komplementy Calineczce, prosiłbyś nas do środka.
K: Prawda! Proszę bardzo.
Zaraz przyniosę poczęstunek. Hi, hi, hi!
C: Po cóż pan, panie krecie
zgromadził te wszystkie zapasy?
K: Widzisz, moje dziecko,
idzie długa i sroga zima. A poza tym nigdy nic nie wiadomo.
M: A cóż ma pan na myśli
panie sąsiedzie?
K: Patrzę ja na Calineczkę i
patrzę iiii i tak sobie myślę ….
M: A cóż pan tak sobie
myśli, sąsiedzie?
K: Aaaa, myślę, że, że to
dziecko mogłoby zostać mija żoną
Coż ty na to, maleńka?
„Pałac ci zbuduję” –
piosenka (śpiewa Kret)
M: Jutro znów przyprowadzę
Calineczkę i omówimy szczegóły.
SCENA 9.
CALINECZKA I JASKÓŁKA
C: Co to? Co ci jest maleńki ptaszku? Co ci jest jaskółeczko?
Ty zyjesz!!! Och, ty zyjesz!!!
Jaskółko kochana, na świecie
pewnie już wiosna. Słoneczko świeci coraz mocniej i dni są coraz dłuższe.
J: Bogu dzięki, zwłaszcza, że i ja mam
coraz więcej sił i lada moment będę mogła wyfrunąć z tej ponurej nory.
C: Jaskółko, zabierz mnie ze sobą.
Inaczej ten chytry kret zmusi mnie do małżeństwa.
Zabierz mnie w świat.
J: zaczekajmy do jutra. Może jutro
spróbuje rozprostować skrzydła. Nie martw się. Polecisz ze mną. Nie dam cię
skrzywdzić. To przecież ty uratowałaś mi życie.
Albo wiesz co? Nie traćmy czasu.
Siadaj na moim grzbiecie i mocno złap mnie za szyję. Czeka nas długa, daleka
droga.
C: Tak się cieszę!!! Jesteśmy wolne!!
NARRATOR 1.
I jaskółka wzbiła się w
powietrze. Leciała ponad chmurami, a mała Calineczka wbiła się w jaskółcze
pióra. Leciały tak wiele, wiele godzin. Wreszcie jaskółka
Obniżyła lot i powiedziała.
J: Teraz Calineczko uważaj
będziemy ladować. Znajdujemy się w kraju wiecznego lata. Tutaj będziesz
bezpieczna i szczęśliwa.
J: Żegnaj Calineczko!!!
WSZYSCY
Od tej pory Calineczka
zamieszkała wśród elfów. Kto nie wierzy niech natychmiast wyruszy do krainy
elfów i pokłoni się od nas Calineczce.
Oto bajka już skończona.
„Po słonecznej stronie
świata” – piosenka (śpiewają wszyscy)
!!!
TO JEST TYLKO FRAGMENT PRACY, ZE WZGLĘDU NA FORMATOWANIE I GRAFIKĘ CAŁOŚĆ PRACY
ZNAJDUJE SIĘ W POSTACI PLIKU WORD
CAŁA PRACA