Nasze serwisy: EduAlert, Studia, Biolog.pl, GMO    Google

 Stwórz kontoStrona główna | Publikacje | Aktualności | Top 10  

Menu
· Strona główna
· Publikacje
· Aktualności
· Programy edukacyjne
· Top 10
· Archiwum
· Kontakt
· Szukaj

Sponsorzy

Konkursy
opis

Aktualności w biolog.pl
·Projekt Natura 2000 - Pozytywna Inspiracja
·Galeria Festynu Nauki w Krakowie 2014 - dzień pierwszy
·UROCZYSTE OTWARCIE FESTIWALU NAUKI W KRAKOWIE
·Uniwersytet Warszawski najlepszą uczelnią w Polsce!
·Dzisiaj pierwszy dzień Festiwalu Nauki w Krakowie 2014
·genETYCZNE gry
·Kolejna V edycja przyrodniczych spacerów po Krakowie!
·BIOLOG.PL zaprasza na XIV OGÓLNOPOLSKIE DNI OWADA
·Ekokrok z Fundacją Roca - głosowanie na najlepsze filmy Festiwalu We ART Water
·Konkurs: Pies w wielkim mieście

przeczytaj więcej...

Korepetycje

Dodaj własne ogłoszenie w portalu " korepetycje".
(Największa polska baza korepetytorów)


Reklama

  
Scenariusz przedstawienia przyrodniczego "Calineczka"




Hanna Ditrich


CALINECZKA

 

„ Oto zaczyna się bajeczka” – piosenka

 

NARRATOR 1.

 

Dawno, dawno temu żyła samotna i stara kobieta. A była już tak bardzo stara, że nikogo na świecie nie miała. Samotność zaś to rzecz straszna, więc owa kobieta za wszelką cenę chciała mieć kogoś bliskiego.

 

 

SCENA 1     KOBIETA I WRÓŻKA

 

K: Wróżko, mam do ciebie ogromną prośbę. Abyś pomogła przezwyciężyć moją samotność.

 

W: Nie trudź się staruszko, ja od dawna wiedziałam, że wybierasz się do mnie.

 

K: Wiedziałaś ? A skąd?

 

W: Przecież jestem słynną wróżką, a wróżki wiedzą wszystko.

      Mam ci zatem pomóc?

 

K: O tak! Jestem taka samotna, taka zmęczona i nieszczęśliwa.

     Czy byłabyś taka dobra i mogła mi wyczarować jakąś wspaniałą przyjaciółkę?

 

W: Tyle lat żyjesz już na świecie i nie wiesz, że przyjaciela nie można otrzymać od tak w     darze. Na przyjaciela trzeba sobie zasłużyć. Przyjaciel to ktoś, kogo się długo i dobrze zna. Tymczasem tobie potrzeba raczej kogoś, kto mógłby ci czas umilić.

 

K: Cóż mi  więc radzisz dobra wróżko?

 

W: Weź ode mnie to oto czarodziejskie ziarno. Kiedy je włożysz wieczorem do doniczki, rano, kiedy się zbudzisz, ujrzysz piękny kwiat. Dzięki temu pięknemu kwiatowi pozbędziesz się samotności.

 

K:  Stokrotne dzięki!

 

 

SCENA 2.      KOBIETA I KWIAT

 

 

NARRATOR 2.

 

Nazajutrz, skoro świt, staruszka pospieszyła ku oknu, na którym stała doniczka i ze zdumieniem zobaczyła przepiękną roślinę zwieńczoną okazałym, prześlicznie kwitnącym kwiatem. Ten wciąż rósł i powiększał się.

Staruszce zdawało się, że słyszy przecudna muzykę. Trwało to jakiś czas. W końcu roślina urosła na tyle, iż zdawało się, że kwiat otworzy się za moment. Ale nic takiego się nie stało.

 

K: Jakże to kwiecie mój, przecież miałeś się stać osłodą mojej samotności. Tymczasem jesteś jeno zwykła rośliną?

    No przyznam szczerze, że nieco odmienną od tych, które w życiu widywałam.

    Ale jakże to tak? Ani chybi, słynna wróżka zakpiła sobie ze mnie!

    Jak śmiała? Cisnę kwiat na śmietnik i tyle!

 

NARRATOR 2.

 

I trzęsąc się cała z gniewu, już chciała chwycić doniczkę i rzucić ją, lecz usłyszała płynący z głębi cichy głos. Tak, nie przesłyszała się, w środku kwiatowego pączka ktoś ślicznie śpiewał.

Ujęła więc staruszka delikatnie kwiat w swoje dłonie i słuchała tego śpiewu, który brzmiał przepięknie. W pewnej chwili staruszka też poczęła śpiewać

 

 

„Kwiecie mój” -  piosenka  (śpiewa staruszka)

 

 

NARRATOR 2

 

Staruszka śpiewała i śpiewała, a płatki cudownego kwiatka powoli się rozchylały. Gdy rozchyliły się zupełnie, okazało się, że w samym sercu kwiatka tkwi maleńka istotka.

 

 

SCENA 3   KOBIETA I CALINECZKA

 

K: Dzień dobry, dziewczynko!

 

C: Dzień dobry babciu! Gdzie ja jestem?

 

K: Jesteś moim  towarzyszem  samotności. Urodził ciebie ten oto kwiat, którego ziarno dostałam od słynnej wróżki.

    A jak się nazywasz?

 

C: Jak się nazywam? Ja nie wiem! Ja niczego nie pamiętam i niczego nie wiem.

 

K: To dobrze. To bardzo dobrze. Łatwiej nam będzie się z sobą porozumieć. Przecież nie ma   niczego gorszego od nadmiaru wspomnień. Wierz mi, wiem coś o tym.

 

C: Od wspomnień? A cóż to takiego owe wspomnienia?

 

K: Widzę, że rzeczywiście niczego nie wiesz. I niczego nie pamiętasz. Ale nie martw się, wszystkiego cię powoli nauczę. Najpierw będę musiała jakoś cię nazwać.

     Wiem, może Calineczka?

 

C: Calineczka to bardzo ładne imię. Mogę nazywać się Calineczka!

 

K: Prawda, że ładne? A teraz stań w moich otwartych dłoniach i zaniosę cię do kryształowej miseczki. A tu sobie usiądź. A ja tymczasem przygotuję tobie twoje mieszkanko, tak maleńkie jak ty sama i tak słodkie jak ty.

 

NARRATOR 1

 

Staruszka długo rozglądała się po swojej izdebce, wreszcie z łupiny po orzechu kokosowym urządziła  Calineczce domek. W łupinie ułożyła świeżo oberwane płatki różane, które stały się wspaniałym posłaniem. Pod główkę Calineczki ułożyła maciupeńką poduszeczkę, a z mięciutkich niteczek uplotła cieplutka kołderkę. Ponieważ chciała, aby Calineczka miała słoneczko od samego poranka, przeto ustawiła ów orzech-domek na parapecie okna. I tam przeniosła maleńką Calineczkę. Gdy nadeszła noc obie ułożyły się do snu.

W  środku nocy jednakże zerwał się wiatr, szarpnął mocno firanką. Zamykające się okno wypchnęło na dwór łupinę orzecha.

Calineczka spadła w wysoką, na szczęście miękką trawę pod oknem. I leżała tak do świtu, ledwie żywa z przerażenia.

O świcie znalazła ją w trawie ogromna i brzydka ropucha.

  

 

SCENA 4.     CALINECZKA I ŻABY

 

R: Ooooo! Jaka śliczna jesteś! No moje dziecko, ani chybi spodobałabyś się mojemu synowi!

 

C: Ropuchu! Ogromny ropuchu ! Zostaw mnie w spokoju! Ja się ciebie boję!

 

R: Nie bój się skarbeńku! Któż to widział bać się mnie, starej i mądrej ropuchy?

     Chodź ze mną, a obiecuję ci, że nie pożałujesz.

 

C: Ależ ja nigdzie nie chcę iść! Ja chcę wrócić do mojej babci, do mojego paczka kwiatowego.

 

R: Pójdziesz skarbeńku ! Pójdziesz ! I sama zobaczysz jakiego mam wspaniałego syna.

     Na pewno zechce się z tobą ożenić!

 

C: Ożenić?! Ja z ropuchem?! Nigdy! Przenigdy! Ratunku!!!!

 

R: Nie krzycz tak! Bo i kto cię usłyszy?

 

C: Ratunku!!!

 

R: O, zobacz, o właśnie zbliża się mój synek.

    Ropuchu!  Spójrz jaką śliczną panienkę znalazłam w trawie.

 

S: Panienka? Kum, kum! O witaj dzieweczko! Kum, kum!

    Śliczniutka, wspaniała!

 

„Kum, kum, piękna Calineczko” – piosenka ( śpiewa Synek Ropuchy)

 

C: Ani mi się śni, żadnego ślubu nie będzie!

     Ja muszę natychmiast wrócić do swojego domku w łupinie z orzecha.

 

R: Milcz! Głupia dziewucho! Jak mój syn mówi, ze jutro ślub, to tak będzie!

 

C: Nie, nie!

 

S: Uspokój się mateńko. Kum, kum! Zaniesiemy ja na liść nenufara. Niech tam przez cały  dzień i całą noc przemyśli sobie wszystko.

    A jutro ślub!!!

 

R: Widzisz skarbeńku z moim synem nie ma dyskusji. Ale nie martw się on jest taki piękny!!

 

NARRATOR 3.

 

I ropuch zaniósł Calineczkę na liść nenufara, który leniwie kołysał się w rzecznym zakolu. Calineczka usiadła na liściu i gorzko płakała. Tymczasem słoneczko wędrowało po niebie i z nikąd nie było nadziei na odmianę losu. Wydawało się, ze to już koniec. Lecz nagle przy liściu pojawiły się dwie złote rybki.

    

 

 

SCENA 5.   CALINECZKA I RYBKI

 

C: Ratunku!!! Czy naprawdę nikt nie potrafi mi pomóc? Czy rzeczywiście muszę zostać żoną tego wielkiego stwora?

Ratunku!! Pomocy!! Ratunku!! Pomocy!!

 

NARRATOR 4.

 

Ale jej głos był coraz słabszy, sił miała coraz mniej.

Tymczasem do liścia podpłynęło ogromne stado złotych rybek zwabionych przez te dwie, które użalały się nad Calineczką. Teraz sprawy potoczyły się bardzo szybko. Złote rybki z pasja rzuciły się na zielona łodygę. Szarpały ją swymi drobnymi pyszczkami tak zajadle, że łodyga z minuty na minutę stawała się coraz cieńsza.

Nagle tak! Oswobodzony liść zaczął płynąć z nurtem rzeki.

Płynął, płynął, płynął……

 

„ Co to będzie”  - piosenka (śpiewają Rybki)

 

NARRATOR 1.

 

Wstający dzień zastał Calineczkę uśmiechniętą. Zorientowała się, że udało jej się uratować przed  Ropuchem, choć nie wiedziała jak  udało się rzece porwać jej liść. Płynęła więc rzeką

prawie szczęśliwa.

 

„W górze chmury wysoko” – piosenka (śpiewa Calineczka)

 

 

 

SCENA 6.  CALINECZKA I CHRABĄSZCZ

 

NARRATOR 1.

 

Wcale nie zdawała sobie sprawy, jaka groźna jest sytuacja, w której się znalazła. Na horyzoncie pojawiło się nowe niebezpieczeństwo. Bo, oto nad płynącym liściem dał się słyszeć rosnący warkot. Warkot, który zamieniał się w huk wielkich skrzydeł

 

 CH: Rrrrr! Pani pozwoli, że się przedstawię. Jestem chrabąszcz.

        Przelatywałem właśnie nad panią i nie mogłem oprzeć się pokusie, aby panią zaprosić do     swego domu na przyjęcie. Rrrrrr!

 

C:    Zaprosić?! To tak wyglądają  zaprosiny ?! Pan mnie po prostu porwał i uprowadził!

        Żądam  wyjaśnień!

 

CH: Cha, cha,cha! Przepraszam, jak pani ma na imię?

 

C: Calineczka. A bo co?!

 

CH: Dlaczego pani się na mnie gniewa, Calineczko? To przecież nic złego pójść  na przyjęcie do chrabąszcza. Cha, cha, cha! U nas tak załatwia się zaproszenia. Cha, cha,cha!

 

C: Wyjątkowo niedelikatnie!

 

CH: No cóż, my chrabąszcze jesteśmy gruboskórni! Cha, cha,cha!

 

C: Powinien pan się wstydzić! Nie mam panu nic więcej do powiedzenia.

     Żegnam! I odchodzę!

 

CH: Ależ pani Calineczko….Proszę zaczekać! Ja……..

 

C: Proszę się nie tłumaczyć! A na przyszłość, zanim pan posunie się do takiego podłego uczynku, proszę zapytać mnie o zdanie!

 

CH: Calineczko! Wróć Calineczko! Przepraszam Calineczko!

 

NARRATOR 1.

 

Szła przed siebie, aż trafiła na świeżo zżęte ściernisko. Tam usłała sobie posłanie i ułożyła się do snu.

Zamieszkała na ściernisku samotna, choć szczęśliwa, że ustały niespodzianki, którymi obdarował ja los. Nie wiedziała jednak biedna  co ja czeka

Lato minęło. Nadeszła jesień. Rozpoczęły się deszcze i chłody. Calineczka marzła niemiłosiernie i doprawdy strach było pomyśleć, co ja czeka. Zaczęła się zima.

 

„Zima” – piosenka (śpiewa Pani Zima)

 

 

 

SCENA 7.  CALINECZKA I  MYSZ

 

M: Cieszę się Calineczko, że cię odnalazłam. Jestem taka samotna, a tu nadchodzi zima. Zima  długa i sroga. A cóż ma robić zimą stara, wąsata mysz?

     Umieram z nudów zazwyczaj. Gdyby nie mój przyjaciel kret to. Kto to wie….

 

C:  Kret? To tu prócz ciebie jeszczektos mieszka?

 

M: Nie znasz kreta?

 

C:  Nie!

 

M: Oooo, to duży błąd! To taka miła i spokojna osoba. A gospodarny, zaradny. I do tego ogromnie bogaty!

 

C: Ooo! To jemu przynajmniej jest zima ciepło! Aż mu tego futra zazdroszczę.

 

M: Wiesz co, Calineczko? Wybierzemy się do kreta w odwiedziny. Zobaczysz jak się ucieszy!

 

 

 

SCENA 8.  CALINECZKA, MYSZ I KRET

 

K: Witam! Proszę ciebie, moja dobra sąsiadko! Kogo to z sobą prowadzisz?

 

M: To Calineczka. Znalazłam ją zmarzniętą na ściernisku.

 

C: Dzień dobry, panu!

 

K: Dzień dobry, moje dziecko. Jakaś ty piękna!

 

C: Ależ proszę pana?! (zawstydzona)

 

K: I jak się ślicznie rumienisz!

 

M: Panie Krecie, zamiast prawić komplementy Calineczce, prosiłbyś nas do środka.

 

K: Prawda! Proszę bardzo. Zaraz przyniosę poczęstunek. Hi, hi, hi!

 

C: Po cóż pan, panie krecie zgromadził te wszystkie zapasy?

 

K: Widzisz, moje dziecko, idzie długa i sroga zima. A poza tym nigdy nic nie wiadomo.

 

M: A cóż ma pan na myśli panie sąsiedzie?

 

K: Patrzę ja na Calineczkę i patrzę iiii i tak sobie myślę ….

 

M: A cóż pan tak sobie myśli, sąsiedzie?

 

K: Aaaa, myślę, że, że to dziecko mogłoby zostać mija żoną

     Coż ty na to, maleńka?

 

„Pałac ci zbuduję” – piosenka (śpiewa Kret)

 

M: Jutro znów przyprowadzę Calineczkę i omówimy szczegóły.

 

 

 

SCENA 9.  CALINECZKA I JASKÓŁKA

 

C: Co to? Co ci jest maleńki ptaszku? Co ci jest jaskółeczko?

     Ty zyjesz!!! Och, ty zyjesz!!!

      Jaskółko kochana, na świecie pewnie już wiosna. Słoneczko świeci coraz mocniej i dni są   coraz dłuższe.

 

J: Bogu dzięki, zwłaszcza, że i ja mam coraz więcej sił i lada moment będę mogła wyfrunąć z tej ponurej nory.

 

C: Jaskółko, zabierz mnie ze sobą. Inaczej ten chytry kret zmusi mnie do małżeństwa.

     Zabierz mnie w świat.

 

J: zaczekajmy do jutra. Może jutro spróbuje rozprostować skrzydła. Nie martw się. Polecisz ze mną. Nie dam cię skrzywdzić. To przecież ty uratowałaś mi życie.

     Albo wiesz co? Nie traćmy czasu. Siadaj na moim grzbiecie i mocno złap mnie za szyję. Czeka nas długa, daleka droga.

 

C: Tak się cieszę!!! Jesteśmy wolne!!

 

NARRATOR 1.

 

I jaskółka wzbiła się w powietrze. Leciała ponad chmurami, a mała Calineczka wbiła się w jaskółcze pióra. Leciały tak wiele, wiele godzin. Wreszcie jaskółka

 Obniżyła lot i powiedziała.

 

J: Teraz Calineczko uważaj będziemy ladować. Znajdujemy się w kraju wiecznego lata. Tutaj będziesz bezpieczna i szczęśliwa.

 

J: Żegnaj Calineczko!!!

 

WSZYSCY

 

Od tej pory Calineczka zamieszkała wśród elfów. Kto nie wierzy niech natychmiast wyruszy do krainy elfów i pokłoni się od nas Calineczce.

Oto bajka już skończona.

 

„Po słonecznej stronie świata” – piosenka (śpiewają wszyscy)

 


!!! TO JEST TYLKO FRAGMENT PRACY, ZE WZGLĘDU NA FORMATOWANIE I GRAFIKĘ CAŁOŚĆ PRACY ZNAJDUJE SIĘ W POSTACI PLIKU WORD

CAŁA PRACA









(14865 odsłon)



Copyright © Kajet.pl & Biolog.pl
wykorzystano darmowe oprogramowanie PHP-Nuke GPL